3 biznesy e-commerce inne niż wszystkie

W 1922 roku pewien młody chłopak z Kansas City przybył do Kalifornii z głową pełną pomysłów i niezwykłą pasją do tworzenia animacji. W rodzinnym mieście zostawił kilka życiowych niepowodzeń – zwolnienie z redakcji lokalnej gazety Missouri Newspaper za “zbyt małą kreatywność” czy bankructwo własnego niewielkiego laboratorium filmowego. Dlatego oprócz teczki amatorskich szkiców nie mógł się pochwalić żadnym doświadczeniem, więc studia filmowe w Los Angeles nie chciały go zatrudnić.

Zdeterminowany i niezrażony tą sytuacją razem z bratem zebrał pieniądze na otworzenie kolejnego biznesu. W Kalifornii, w garażu stryja założył własne studio animacji. Swoimi wielkimi marzeniami szybko przyciągnął do siebie bardzo zdolnych artystów, dzięki czemu w kilka lat biznes rozrósł się nie tylko na skalę krajową, ale wręcz światową.

Kiedy młody Walt Disney przybył do Los Angeles nikt nie przypuszczał, że jego pomysły zostaną nagrodzone 32 Oscarami… Czasem warto wyjść poza schemat, trafić w jakąś niszę rynkową albo po prostu stworzyć produkt o niepowtarzalnym wyróżniku. W coraz szczelniej wypełnionym świecie sprzedaży to podstawa. Z takiego założenia wyszli założyciele trzech sklepów internetowych z nietypowymi produktami.

Powietrze w słoiku

Jest sobie słoik. Zupełnie przezroczysty, pusty – słoik jak każdy inny. Cena – 80 euro… Chciałoby się powiedzieć “za co takie pieniądze? Za powietrze w słoiku?” Dokładnie tak! Ale nie byle jakie powietrze, tylko czyste, wiejskie, specjalnie wyselekcjonowane, z najdalszych zakątków Anglii. Tam, gdzie trawa jest najbardziej zielona i krowy muczą wesoło, tam właśnie młody przedsiębiorca Leo De Watts postanowił zaczerpnąć świeżego powietrza, zapakować go do ponad półlitrowych słoików i sprzedawać online tam, gdzie ulice są zadymione, a smog wpada do gardeł, czyli w szczególności do chińskich metropolii. Wrażliwi na punkcie swojego zdrowia Chińczycy bardzo chętnie składali zamówienia w sklepie internetowym Aethaer, założonym przez Brytyjczyka – biznes okazał się wielkim sukcesem.

Sam De Watts zaznaczył jednak, że jego produkt jest towarem ekskluzywnym. Trochę jak w przypadku tzw. paradoksu wody i diamentów – diamenty bez których można się jakoś obejść są bardzo drogie, a woda niezbędna do życia relatywnie tania – chyba, że w regionach, w których jej brakuje, tak jak czystego powietrza w Chinach. Pojawia się tylko jedno pytanie – czy po otworzeniu słoika wciągnąć zawartość szybko jednym haustem czy delektować się powoli jak rarytasem?

Ostry miód - o dwóch takich, co namieszali

Coraz chętniej na własną rękę szukamy nowych smaków, które nas zaskoczą i poruszą nasze znudzone kubki smakowe, dlatego na rynku pojawia się sporo nieoczywistych miksów, jak gorąca czekolada z serem pleśniowym czy lody o smaku karmelu z solą. A co myślisz o pikantnym miodzie? Na taki pomysł wpadli dwaj kumple, którzy połączyli papryczki chilli i miód właśnie. Zamieszali, zabutelkowali, nazwali go Bees Knees Spicy Honey i sprzedali jako wyjątkowy sos do potraw. Chętnych do poszerzenia swoich horyzontów smakowych znalazło się niemało, ale apetyt zwykle rośnie w miarę jedzenia, dlatego żeby dotrzeć do wszystkich zainteresowanych konieczny był marketing. Na początek najtańszy, czyli szeptany – od znajomych, przez znajomych znajomych, do nieznajomych i tak w ciągu roku działalności na konto pomysłowych “alchemików” wpłynęło 170 000 $. W tym czasie założyciele rozszerzyli ofertę swojego sklepu, Bushwick Kitchen, o kolejne miksy. Jak widać, nie zawsze trzeba upraszczać, czasem warto pomieszać.

Spanie na kartonie - krok dalej niż IKEA

Kupiliśmy coś nowego w sklepie internetowym, niecierpliwie odpakowujemy to z kartonowego pudełka, bierzemy do rąk nasze nowe cudo, po czym pudełko wyrzucamy lub pakujemy do niego jakieś szpargały i rzucamy do garażu albo na strych. Tymczasem australijska firma o wymownej nazwie Karton, jako pierwsza na świecie obsadziła wspomniany karton w roli głównej, tworząc z niego meble. Zwykle niedoceniany bohater dnia codziennego, dzięki pomysłowemu sklepowi internetowemu przybrał kształt niezwykle designerskich mebli – od półek, przez biurka, szafki i szafy, aż po łóżka.

Karton przewidział, że klienci mogą nie być do końca przekonani co do wytrzymałości takich mebli, dlatego zorganizował szereg testów, w których chętni mogli przykładowo poskakać po kartonowym łóżku z paczką znajomych. Później materiały wideo z takich akcji umieścił w sekcji “Watch and fold” na swojej stronie, razem z filmikami pokazującymi, jak złożyć ich meble i jak dopasować je do swojego stylu. Karton uruchomił na swojej stronie również sekcję Q&A, w której postarał się rozwiać wszelkie wątpliwości potencjalnych klientów.

Nie ma zbyt szalonych pomysłów na biznes, są tylko takie, które nie trafiły jeszcze na swoich odbiorców, albo ich marketing nie powalił skutecznością. Kiedy znamy swoich klientów, możemy dać im coś, o czym może nawet marzyli, ale nie spodziewali się, że ktoś to kiedyś dla nich zrobi.

Nasze publikacje

Ponad dziesięcioletnie doświadczenie w projektowaniu UX przekuwamy także na wiedzę, którą dzielimy się z Wami na naszym blogu i w cyklicznych publikacjach.

Polecane artykuły

`