Strona główna » Know-How » Jak sprzedaje storytelling?

Jak sprzedaje storytelling?

Dawno, dawno temu była sobie królewna, która mieszkała z siedmioma kolegami niezbyt wysokiego wzrostu. Na co dzień studiowała kosmetologię, a chłopaki pracowali w pobliskiej fabryce telewizorów, toteż i królewna była z tą marką związana. Pewnego razu, gdy współlokatorzy w pocie czoła składali telewizory na taśmie produkcyjnej, królewna usłyszała pukanie do drzwi. Stał tam bardzo charyzmatyczny, szczupły facet w średnim wieku, w okrągłych okularach i skarpetkach. Akwizytor przedstawił się jako Steve, po czym zaczął kusić królewnę zakupieniem nadgryzionego jabłka, które rzekomo upraszcza wszystko i sprawia, że człowiek staje się lepszy. Kto by nie chciał?! Pozostawił trochę miejsca na jej wolny wybór, a ona ochoczo wzięła jabłko do rąk, obejrzała z każdej strony i poczuła się jakby zapadła w błogi sen, w którym faktycznie stała się Królewną przez duże “K”.

Opowieść dla wybranych

Ludzie od zawsze najłatwiej zapamiętywali ciekawe historie – od pradawnych legend, przez baśnie zebrane przez braci Grimm, aż po newsy ze świata gwiazd. Zapamiętują jednak te, które wciągną ich do środka; które mogą zwiedzać jak pokój pełen niespotykanych, ale powiązanych ze sobą rzeczy i opowieści. A co jest mapą po takim dużym pokoju? Emocje. Ciekawa historia to ta, która od razu przyciąga uwagę, śmieszy albo wzrusza i zaskakuje – niekoniecznie wszystkich, ale wybraną grupę odbiorców. Wyobraźmy sobie, że nasz pokój zwiedza starsza pani z telegazetą, licealista z piłką przy nodze i dziecko z tabletem przed oczami – każde sięgnie po coś innego. A jeśli nie sięgnie po nic to pewnie nie należy po prostu do grupy, do której zamierzamy mówić.

Jaki z tego morał?

Każdy produkt ma cenę, ma cechy, ma zastosowanie. To, co go odróżnia od innych, to co sprawia, że nie jest już produktem, ale Produktem, to kontekst – jego historia. Weźmy na przykład dwa długopisy. Są identyczne. O pierwszym mówię, że jest nowy – właśnie przed chwilą go kupiłem, więc z pewnością będzie długo działał. W dodatku bardzo wygodnie trzyma się go w dłoni. Natomiast o drugim mówię, że to długopis, którym John Lennon napisał odręcznie piosenkę “Imagine”. Wartość przedmiotu, to dużo więcej niż jego funkcje.

Marketing to zabawa

Oczywiście nie zawsze nasz produkt jest częścią niezwykłych opowieści, które działy się w rzeczywistości, dlatego czasem muszą one najpierw zadziać się w naszej głowie. Rzućmy okiem na jedną z reklam batonu Twix. Stylowy wąs, gustowne cylindry i braterskie więzi wzmocnione wspólnie stworzonym batonem, które jednak okazały się równie kruche, co przysmak. I tak jedna fabryka Twixa zostaje rozdzielona na dwie – osobno dla Lewego i Prawego. W taki sposób poznajemy wciągającą historię zwykłego batona czekoladowego, który zwykłym batonem już nie jest – jest przecież bohaterem opowieści. Jest rozrywką. A po drugiej stronie ekranu każdy czeka przecież na emocje. Na historię, która – jeśli już opowiada o produkcie, to tak, że łatwo jest go poznać i polubić.

Polecane artykuły

`