Czym są mikrointerakcje?

Najlepszym przyjacielem człowieka jest pies… Pies? Smartfon! Mimo, że jeden i drugi potrafi nas obudzić – smartfon za pomocą melodyjki, a pies szorstkim językiem. Zwykle jednak dzień zaczynamy od  krótkiej interakcji z telefonem, a pies załapuje się na szybkie pogłaskanie przy okazji naszego wstawania z łóżka. Krótka czynność z krótkim feedbackiem i idziemy dalej – to właśnie mikrointerakcja.

Co łączy psa ze smartfonem? To, że dla obu jesteśmy pępkiem świata. I w obu przypadkach mikrointerakcje nie są jednostronne – kiedy dostajemy SMS-a, smartfon nas o tym powiadamia; kiedy głaszczemy psa, ten merda ogonem. Jednak, żeby ten artykuł zupełnie nie zszedł na psy, skupmy się na naszych mikromomentach z telefonem – stał się on nie tylko naszym przyjacielem, na którego zawsze możemy liczyć, ale też miejscem, do którego sami możemy wygodnie przenieść część swojego życia. No właśnie, “wygodnie” to słowo-klucz.

 

Co mówi do nas telefon?

Skoro nasz telefon towarzyszy nam prawie wszędzie i tym samym wie o nas naprawdę sporo, to powinien nas też rozumieć. Ale taka miłość nie może być platoniczna – my też musimy rozumieć jego. Nasz kontakt z nim ogranicza się zwykle do small talków, a dokładnie small tasków – krótkich, prostych zadań. Dobrze zaprojektowana aplikacja czy system informuje nas na bieżąco o efektach takich akcji – w im wygodniejszej formie, tym lepiej.

Mikrointerakcje w akcji

Zagłębiamy się w artykuł, a pasek na górze przesuwa się wraz z czytanym przez nas tekstem, pokazując nam, w którym jego miejscu jesteśmy.

Słuchamy muzyki, idąc ze słuchawkami przez zatłoczoną ulicę. Podgłaśniamy dźwięki, a na ekranie pojawia się ikona głośnika, która potwierdza, że telefon posłusznie spełnił naszą prośbę.

Przeglądamy sklep internetowy z butami. Klikamy i przenosimy się z jednego okna na drugie, a prosta animacja pozwala nam podążać cały czas za całą akcją.

Mikroprzyjemności i user experience

Wracamy do słowa-klucza – wygody – i jego krewnej – przyjemności. Dzięki mikrointerakcjom w przyjemnej formie dostajemy informacje o tym, co się dzieje. W ten sposób oszczędzamy też czas – nie dość, że komunikaty są wygodne i nieskomplikowane, to często najzwyczajniej w świecie mogą sprawiać nam radość i wzbudzać zainteresowanie. Żeby jednak to zainteresowanie wzbudzały, z czasem muszą się lekko zmieniać, bo inaczej staną się po prostu irytujące. Zatem jeśli możemy sprawić, żeby nasz produkt był nie tylko funkcjonalny, ale i przyjazny, to czemu mielibyśmy tego nie zrobić?

Nasze publikacje

Ponad dziesięcioletnie doświadczenie w projektowaniu UX przekuwamy także na wiedzę, którą dzielimy się z Wami na naszym blogu i w cyklicznych publikacjach.

Polecane artykuły

`